Święta „wtedy” i „dziś” – co się zmieniło w naszych przyzwyczajeniach?

Listopad 12, 2014 |  
Kategoria: Okazyjnie

Jeszcze na dobre nie wyszliśmy ze stanu listopadowej zadumy, rozpiętej pomiędzy Zaduszkami a Świętem Niepodległości, a już naszym oczom ukazują się zewsząd symbole bożonarodzeniowe. Choinki, Mikołaje, świąteczne ozdoby, większe ilości pierników i innych świątecznych łakoci na sklepowych półkach – z dnia na dzień jest tego coraz więcej. Wchodząc do hipermarketu, a nawet do osiedlowego sklepiku, rejestrujemy różne przejawy przedświątecznej aktywności handlowców. Oni najmocniej czują ten dreszcz. Boże Narodzenie niesie im dobrą nowinę – sprzedaż wzrośnie! Dlatego z roku na rok nie tylko coraz wcześniej przygotowują się do tego okresu, starając się wykorzystać go od pierwszej możliwej sekundy, wybijającej początkiem listopada, po ostatnią – przeciąganą wyprzedażami w stronę końcówki karnawału.

Niewygodna prawda o Świętach

Nie oszukujmy się, święta Bożego Narodzenia dawno już straciły swój wyłącznie sakralno-rodzinny charakter. Nawet ci, którzy starają się go pielęgnować, nie pozostają ślepi i głusi na otaczającą rzeczywistość. Zresztą ona tak kusząco wyciąga do nich rękę, tak wiele ułatwia… Nie dość, że w sklepach i na ulicznych straganach wszystkiego pod dostatkiem, to jeszcze wystarczy w dowolnym celu połączyć się z internetem, a już z różnych stron suną do nas poprzez reklamy różnorakie promocje i okazje. Radio i telewizja też nie próżnują…

Wielu narzeka, że to przesada, niektórzy wręcz kontestują cały ten biznes o dobrodusznej twarzy Mikołaja czy Aniołka – co z tego, kiedy wcześniej czy później i oni zaczną myśleć o prezentach.

A prezenty w dzisiejszych czasach to wyzwanie. Potrzeby i oczekiwania rosną, nadmiar towarów i usług – gdyby chcieć to z grubsza przeanalizować i dokonać przemyślanego wyboru – przyprawia o zawrót głowy. I jeszcze ten wieczny brak czasu. Instynktownie szukamy pomocy. A specjaliści od promocji doskonale o tym wiedzą…

Między sentymentami a nowoczesnością

Za komuny, kiedy sklepowe półki świeciły pustkami, problemu nie było. Jakakolwiek upolowana bądź wykonana własnoręcznie atrakcja cieszyła obdarowanego. Czasem, żeby uszczęśliwić, wystarczyła pomarańcza – przejaw luksusu zza żelaznej kurtyny. Kiedy kurtyna – wraz z całym swoim blokującym wolny rynek żelastwem – opadła, sklepy zaczęły się wypełniać produktami (a ulice coraz to nowymi sklepami). Chodziliśmy więc do sklepów – od połowy grudnia, od jego początku, stopniowo przesuwając inicjację przedświątecznych zakupów w stronę listopada. Przebieraliśmy pośród rosnącej ilości słodyczy, zabawek, ubrań, książek, płyt, sprzętów sportowych oraz AGD i RTV. Z czasem doszły do tego telefony komórkowe i komputery oraz wszystko, co z nimi związane. Na przełomie XX i XXI w. wciąż jeszcze kupowaliśmy je w tradycyjnych sklepach, nie przeczuwając nawet, że czeka nas prawdziwa rewolucja w nawykach konsumenckich.

Dzisiaj, kiedy dostęp do internetu ma ponad 70% gospodarstw domowych[1], zakupy przedświąteczne w dużym stopniu przenoszą się przed ekran monitora. Tym bardziej, że wyszukiwanie informacji o towarach lub usługach znajduje się na drugim miejscu – po wysyłaniu i odbieraniu poczty elektronicznej – wśród celów, dla których Polacy łączą się z internetem, i wynosi 45,5%[2].

Niektórzy tylko sprawdzają, porównują, myślą, a potem i tak ruszają na łowy do tradycyjnych sklepów, jednak już jedna trzecia Polaków różnego rodzaju zakupy finalizuje przez internet[3]. Tak będzie z pewnością i w tym roku. Wygoda, niższe ceny i szybkość transakcji to główne powody podawane przez polskich internautów, którzy decydują się na e-zakupy[4]. A wobec wielkiego logistycznego przedsięwzięcia, jakim są paczki pod choinką i wszystko, czego potrzebujemy, żeby w święta było nam smacznie, ładnie i przyjemnie, są to powody niebagatelne.

[1] Odsetek gospodarstw podłączonych do globalnej sieci w 2013 r. osiągnął w Polsce poziom 72%, przy czym 69% gospodarstw korzystało z łączy szerokopasmowych – dane GUS, zob. Społeczeństwo informacyjne w Polsce. Wyniki badań statystycznych z lat 2009-2013; http://stat.gov.pl

[2] Źródło – jw. oraz rocznik statystyczny za 2013 r.

[3] Wg danych GUS – 31,6% populacji w ciągu 12 miesięcy 2013 r.

[4] Zob. E-commerce w Polsce 2014, raport Gemius dla e-Commerce Polska wykonany na przełomie lutego i marca br. – http://www.infomonitor.pl/download/e-commerce-w-polsce-2014.pdf